ALEKSANDER WĘGIERKO I JEGO TEATR
Od lat 15 działa na białostocczyźnie teatr zawodowy. Dziesiątki sztuk, niezapomnianych kreacji aktorskich przyniosło to piętnastolecie.
Ale trzeba pamiętać, że działalność tę poprzedził krótki wprawdzie, ale świetny okres, kiedy to sława o inscenizacji "Tragedii optymistycznej" biegła daleko poza nasze miasto.
Każdy mieszkaniec Białegostoku wie, że teatr nosi imię Aleksandra Węgierki. Kim był ten człowiek?
Oto jak go wspomina Zbigniew Sawan, jeden z najpopularniejszych aktorów dwudziestolecia, dziś dyrektor naszego teatru, ongi uczeń i współpracownik Węgierki.
"...w roku 1929 wyruszyliśmy w objazd we trójkę: Węgierko, Malicka i ja. Było to "Trio" Lenza w przeróbce Kleszczyńskiego. To było moje pierwsze zetkniecie się z Węgierką i pierwsza współpraca.
Wspólne dole i niedole objazdu pozwalają poznać człowieka.
A w dwa lata później sytuacja uległa zasadniczej zmianie: Węgierko był wykładowcą w PIST, gdzie ja wstąpiłem na wydział reżyserski.
Zaliczam go do jednego z trzech ludzi, którzy najwięcej mi dali w sensie poznania pracy reżyserskiej: pozostali dwaj to Zelwerowicz i Karol Borowski.
Był to człowiek wielkiej pasji, olbrzymiej energii. Jeden z najlepszych reżyserów, jakich znam, zajęty bez reszty teatrem, tytan pracy. Bardzo dużo czytał. Zawsze podkreślał, że nie wyobraża sobie, aby przyszedł na próbę nieprzygotowany. Dzięki temu próby były bardzo starannie opracowane.
Należał do tych reżyserów, którzy chcieli nadawać kształt zgodnie ze swą wizją reżyserską. Żądał, aby aktor zrozumiał go w stu procentach. Był bardzo ambitny... opanowany...
Pamiętam był to pod Równem jeszcze podczas objazdu. Zepsuł się nam samochód więc jechaliśmy autobusem. Na niestrzeżonym przejeździe (była wtedy wielka mgła) wpadł na autobus pociąg. To była straszna katastrofa. Ja szczęśliwym trafem byłem tylko potłuczony. ale Węgierko... Spostrzegłem krew, dużo krwi. Okazało się, że miał poprzecinaną skórę na twarzy i głowie. W drodze do szpitala... kontynuował rozpoczętą dyskusję jak gdyby nigdy nic. Trzymał tylko ręce w zimnej wodzie, żeby nie zemdleć...
Dwa tygodnie przebywaliśmy w szpitalu. ale do kasy nie wrócił ani jeden bilet nabyty w przedsprzedaży...Węgierko jako wykładowca był bardzo sumienny. Chciał przekazać młodzieży wszystko, co miał do przekazania. Dzielił się swoimi doświadczeniami i rozważaniami na temat udoskonalenia warsztatu reżyserskiego. Szczególny nacisk kładł na konieczność odróżnienia prawdy od naturalności, bo tylko prawda jest na scenie ważna. Prawda wewnętrzna, pełna mobilizacji uczuciowej, synteza uczuć, myśli i spraw, które zamyka konstrukcja dramaturgiczna. sam był wielkim wrogiem teatru naturalistycznego.
Aleksander Węgierko pracował przed wojną w Teatrze Polskim, Narodowym, "Małym" na Karowej... Wraz z Karolem Borowskim opracował olbrzymią większość repertuaru teatrów szyfmanowskich...
W "Małym" grał z Malicką w sztuce Niccodemiego "Świt, dzień i noc". I to grał ponad tysiąc razy, tak się ta rzecz podobała.
Uwielbiał Shawa; jemu właśnie zawdzięczaliśmy wiele prapremier światowych tego dramaturga. Grał wiele komedii współczesnych, sztuk świeżych, aktualnych, lubił Musseta - świetna była jego inscenizacja "Nie igra się z miłością".
Z Solskim i Malicką grał w "Intrydze i miłości"...
Tu, w Białymstoku stworzył świetny teatr. Jego "Tragedia optymistyczna", która rozpoczął sezon rychło stała się sławna i przysporzyła przyjaciół teatrowi.
Był to teatr nieznany dotąd i traktowany na równi ze wszystkimi. Dzięki tej premierze o teatrze mówiło sie wszędzie, mimo, że były to lata trudne. Teatr w Białymstoku stał się pupilkiem władz. Do anegdot przeszedł juz fakt, że samolotem (nie było innej drogi) dostarczono Węgierce zapotrzebowane przezeń materiały, potrzebne mu do pracy..."
Wiosną 1941 roku, po rocznej z góra działalności zespół wyjechał w objazd do Brześcia i Mińska. Ale do tej pory Aleksander Węgierko wystawił w Białymstoku pięć premier: "Tragedię optymistyczną", "Pygmaliona", "Wesele Figara", "Pannę Maliczewską" oraz "Intrygę i Miłość".
Wojna ogarnęła tereny Białorusi. Wśród tysięcy ofiar - zginął tez Aleksander Węgierko.
Dla upamiętnienia działalności wielkiego aktora i znakomitego reżysera na terenie Białegostoku - odbudowany z ruin teatrze otrzymał po wyzwoleniu imię Aleksandra Węgierki.
Krystyna Siemiatycka
Źródło: GAZETA BIAŁOSTOCKA 1 sierpnia 1959r
Fragment wywiadu Bohdana Gadomskiego z Niną Andrycz
- A miłość? Czy to możliwe, że w swoim długim życiu była pani tylko dwa razy zakochana?
- Miłość prawdziwą i największą miałam tylko jedną i opisuję ją w swoich książkach.
- Jak nazywał się ten pan, który zawładnął pani sercem?
- Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą lub zapomnieli, podam jego imię i nazwisko. To... Aleksander Węgierko, reżyser i aktor.
- Czy ma pani jakąś pamiątkę po nim?
- Miałam, ale w trakcie przeprowadzki gdzieś mi się zapodziała i nie mogę się z tym pogodzić. Ale szukam namiętnie dalej. Może znajdę w piwnicy.
- Czy Józef Cyrankiewicz wiedział o pani miłości do wielkiego aktora?
- Wiedział, bo portret Węgierki wisiał w domu.
- Mąż nie sugerował pani, aby zdjęła portret?
- Nie, bo był wielkoduszny.
Żródło: ANGORA nr 52 grudzień 2005








.jpg)






Zobacz nas na Facebook.pl
